Agata i Michał to para, przy której od razu czuje się chemię – dużo śmiechu, czułości i tych małych, ukradkowych spojrzeń. Pracowaliśmy w kilku fantastycznych lokacjach: od zielonych alejek i mostków, przez klimatyczny stary autobus, po złote pola i sad jabłoniowy o złotej godzinie. Światło tego dnia było absolutnie magiczne, a oni… po prostu sobą.

Od delikatnych, romantycznych kadrów po bardziej dynamiczne i zabawne ujęcia – wszystko wychodziło naturalnie. Michał i Agata nie udawali, nie pozowali sztywno. Po prostu byli razem. I to widać na każdym zdjęciu.

To jedna z tych sesji, po których wracam do domu z ogromną satysfakcją i przekonaniem, że właśnie po to robię zdjęcia – żeby uchwycić prawdziwą miłość w najpiękniejszej odsłonie.